Piekło Okopów – gateway wargame

Czy piekło okopów to gra wojenna? Z pewnością tak! – powiem ja, co w żadną grę „tru” wojenną nie grałem, a jeśli kiedyś zagram, to chyba tylko w celach poznawczych. Pewnie nie tylko mi ten gatunek kojarzy się z godzi… dniami przy jednej partii, cieniutkimi kartonowymi żetonikami i instrukcjami o poziomie przystępności kodeksu cywilnego. Ale hej! To właśnie stereotypy. Mówiąc tak o czymś o czym nie mam pojęcia stoję zapewne w jednym rzędzie z ludźmi, którzy słysząc, że gram w planszówki mówią: „Aaa, pewnie w Monopoly?  Dziecinada…”

Z drugiej jednak strony czuję się nieco dziwnie czytając dyskusje na BGG o tym, że Memoir ’44 nie jest grą wojenną i to jest właśnie zabawka, a nie prawdziwa gra. Do tych, którzy tak twierdzą Tom Vasel wystosował swego czasu apel:
Jeśli nie będziecie rekrutować nowych graczy do swojego hobby, to doprowadzicie swój gatunek do wyginięcia!

Za taką właśnie rekrutację wzięło się wydawnictwo Alter, a czy zachęcili casuali do tematu wojny, dowiecie się z dzisiejszej recenzji.

Tutaj zasady gry, a poniżej recenzja

Dziękujemy wydawnictwu Alter za udostępnienie gry do recenzji.

  • Martin

    A kto by chciał casuali w naszym środowisku? Ich wiedza dotycząca histori wojskowości danego okresu jest minimalna a dyskusja przy grze i wczuwanie się w klimat epoki to istotny element wargamingu. Środowisko jest prężne i samo się rozwija nie da rady zrekrutować kogoś i wbić mu do głowy wiedzę historyczną, to tak nie działa.

    Casualom i casualowym grom wojennym mówię stanowcze nie. Trzymajcie się swoich eurosów czy w co tam pogrywacie.

    • OK, nikt nie mówi o wbijaniu do głowy, ja też tego nie robię ludziom, którzy nie mają pojęcia a grach, w które ja gram. Ciekawi mnie natomiast jedna kwestia. Czy pamiętasz jak zaczynałeś przygodę ze swoimi grami? Ktoś zapewne Cię w to wciągnął. Czy nie jest tak, że chciałbyś wciągnąć na tej samej zasadzie innych? Bo ja na pewno bym chciał wciągnąć wszystkich do swojej dziedziny.

      • Martin

        Nikt mnie nie wciągnął i nie znam nikogo kto zostałby przez kogoś wciągnięty w wargaming. Ot 25 lat temu zobaczyłem grę w sklepie, kupiłem i tak zostało. Wcześniej jednak już interesowałem się historią/militariami.
        To hobby samo przyciąga i jest zupełnie inaczej niż z innymi planszówkami czy rpgami. Generalnie nie ma w tym środowisku ciśnienia aby rekrutować nowych (chociaż muszę szczerze przyznać jest kilku idealistów którzy myślą inaczej to jednak wyjątki).
        Nie chcę kogoś kto nie ma pojęcia o danej epoce i nie mam zamiaru nieść kaganek oświaty w czasie wolnym.

        • Kpt. Bomba

          Ja, kpt. Bomba, wieloletni gracz wojenny z krwi i kości mówię stanowcze NIE postawie, którą prezentuje Martin.
          Trzeba nam w środowisku nowej krwi bo wyginiemy. Potrzeba nam więcej gier, które pozwolą na łatwe wejście w gry wojenne.
          W najlepszych czasach na zlotach gier wojennych bywało nawet po 100 osób a teraz jak pojawi się 15 to jest sukces. Zamykanie się we własnym gronie i pozycjonowanie gier wojennych jako rozrywki dla wybranych jest krótkowzroczne i głupie i w dłuższej perspektywie doprowadzi do upadku hobby.

    • Isandlwana

      Z tym środowiskiem to chyba lekka przesada. Jestem od kilku lat gościem rocznie 2-3 wargamingowych konwentów i właściwie twarze mam już obcykane.Raczej nie spotykam nowych osób. Największe polskie forum wargamingowe to bardzo sympatyczne miejsce, ale również tam w dyskusjach uczestniczy góra 20 osób. Ocenianie czyjeś wiedzy historycznej po preferencjach planszówkowych też jest krzywdząco niesprawiedliwe. Moja żona gra co najwyżej w Marying Mr Darcy lub Robinsona, ale jej znajomość realiów danej epoki (od faktografii po nurty filozofii i kultury) mogła by zadziwić niejednego haba ;)

      • Martin

        Zgadzam się że generalizuję utożsamiając casualowych graczy z mniej szczegółową znajomością historii od wargamingowców, ale z obserwacji twierdzę że tak właśnie jest.
        Kilkanaście osób lubiących gry wojenne znam w moim mieście a jest średniej wielkości (Szczecin). Jest cała masa graczy którzy nie siedzą na strategie.net.pl nie wszyscy też jeżdżą na konwenty np. ja ze znajomymi wolę konwenty poświęcone fantastyce, fundusze i czas ograniczone a trzeba wybierać. Na forum udziela się znacznie więcej niż 20 osób nie wiem skąd Twoje dane ale możemy policzyć.
        Środowisko jest mniejsze niż fanów innych planszówek ale bardziej zgrane, w pewnym sensie nawet elitarne i zdecydowanie większe niż sugerujesz.

        • Isandlwana

          Również je regularnie śledzę i część ludzi osobiście bardzo lubię. Oczywiście nie mam danych na temat ilu dokładnie aktywnych graczy zrzesza, ale liczba komentujących nicków nie jest powalająca. Nie lubię jednak wartościowania hobby, w tym wypadku rodzaju planszówek, które przebija z Twojego pierwszego posta. Mi osobiście bliżej do gier strategicznych niż euro, ale podobnie jak w rekonstrukcji historycznej, tak i za pomocą gier, staram się edukować naszych rodaków. Nie zaproszę ich ad hoc do Ścieżek Chwały bo wymiękną, a w jakiś sposób o Wielkiej Wojnie chciałbym im opowiedzieć.Pozdrawiam ;)

  • Laserowy Gniew Dzidy

    Mnie gra podobała się bardzo. :) Dodam, że jestem zarówno eurograczem, jak też gram w gry wojenne, z którymi przygodę zacząłem jeszcze w latach 90. (z racji braku czasu ostatnio gram w nie znacznie rzadziej). Piekło faktycznie łączy w sobie elementy obu typów gier i robi to w sposób bardzo zgrabny. Gra jest dynamiczna, zasad nie ma aż tylu, co więcej są one dość dobrze przemyślane, zatem mamy tu elementy istotne dla mechaniki gry, ale jednocześnie w pełni uzasadnione z historycznego punktu widzenia. Nie ma za to tego co znajdujemy w niektórych grach historycznych – masy modyfikatorów i zasad dodatkowych, które w teorii mają uchwycić jak najwięcej wątków historycznych, w praktyce czynią Rulebook rozbudowanym klockiem, z którym w trakcie gry najlepiej w ogóle się nie rozstawać. Nawet odstawienie gry na kilka tygodni-miesięcy na półkę nie powoduje, że muszę znów wertować całą instrukcję (wiem, bo po przeczytaniu zasad i rozegraniu pierwszej partii miałem bodaj 2-3 tygodnie przerwy przed kolejną grą). Czasem przydaje się jednak szybkie przypomnienie, więc gra potrzebuje skróconej wersji zasad, dla tych, którzy robią sobie właśnie takie przerwy. Jeśli więc autorzy czytają mój post apeluję: Chłopaki zróbcie to co zrobiliście z FAQ, wrzućcie na swoje strony możliwe szybko jakiś pdf. :)

    Generalnie polecam, wszystkim, którzy chcą zacząć przygodę w z grami wojennymi i tym, którzy np. lubią gry wojenne w świecie fantasy (vide Gra o Tron), ale boją się rozbudowanych gier historycznych. Mamy tu względnie szybką rozgrywkę, dość proste zasady i możliwość grania nawet jeśli nie uzbieramy ekipy 3+. :)