Qin – Reiner Knizia wciąż potrafi

Zapraszamy do oglądania kolejnego odcinka!

Tym razem parę słów o Reinerze Knizii. Z mojego doświadczenia większość graczy z niechęcią podchodzi do tytułów tego autora. Jednak dr Knizia wciąż ma wielu fanów o czym przekonałem się na własne oczy w trakcie konwentu Kocioł 2012 w Warszawie. Wtedy to podczas spotkania z Reinerem gracze wypełnili niemalże całą aulę, a była to jedna z większych na Politechnice Warszawskiej. Jednak jeśli ktoś jego gier nie lubi, to pewnie i po obejrzeniu naszego filmiku, to się nie zmieni, ale jednego nie możemy mu zapomnieć. Gra Władca Pierścieni autorstwa Knizii otworzyła gatunek gier kooperacyjnych i to dzięki niemu możemy dzisiaj przebierać w tak szerokim wyborze gier z tej kategorii. Pamiętajcie o tym kiedy zasiądziecie do kolejnej partyjki w Robinsona :)

  • Michał Gościniak

    Fajne. Qin jest imho świetną grą – jedną z lepszych Knizii.
    Super, że ją zauważyliście.
    I zgadzam się całkowicie, że w 3 i 4 osoby jest lepsza niż dwie. Dwuosobowa bardziej przypomina wyścig.
    I to imho przy dwuosobowej znacznie więcej zależy od losu i tego jakie kafelki przychodzą do ręki. Przy wieloosobowej nawet kiepski (dwukolorowy) kafelek zwykle można gdzieś sensownie dołożyć. Przy dwuosobowej znacznie rzadziej.

    • Zgadzasz się z Łukaszem, ale właściwie to co do liczby graczy to się różnimy, bo ja najbardziej lubię grę 2/3 osobową, a wg mnie 4-osobowa wygląda jak wyścig. Zdecydowanie wyścigowa była partia, którą rozegraliśmy tuż przed nagraniem. Jednak dopiero ostatnio zorientowałem się, że może trzeba było grać po drugiej stronie planszy. Tam jest mniej wiosek i wtedy wyścig po wioski by nie wystarczył. Trzeba będzie powalczyć z przeciwnikami. Niestety od czasu nagrania nie zagrałem partii 4-osobowej, więc nie wiem czy odwrócenie mapy dałoby ten skutek, a tylko podejrzewam. Nie wiem też czy będę to sprawdzał, bo mamy już dodatek (nowe plansze), więc na liście want-to-play na pewno jest to co nowe :)

      A co do losu. Im więcej dobranych kafelków, dociągniętych kart, rzuconych kości, tym większa szansa, że osiągnięty wynik będzie bliżej wartości oczekiwanej. A co za tym idzie, tym większa szansa, że szanse graczy będą wyrównane. W grze dwuosobowej dobiera się najwięcej kafli, więc uważam ten wariant za najmniej losowy.

  • Tehanu

    Super, że przedstawiacie tytuły mniej znane.

    • Z pewnością jeszcze bardziej spodoba Ci się następny odcinek ;)

  • Pingback: Info | Tydzien ZnadPlanszy #14 ZnadPlanszy.pl()